Chiny robią odwrotnie niż UE. "Niewygodna prawda dla klimatystów"
Zajmujący się energetyką działacz Konfederacji odniósł się do danych chińskich instytucji analitycznych ukazujących w jaki sposób Chiny prowadzą u siebie transformację energetyczną. Różnica pomiędzy polityką władz Państwa Środka a Komisją Europejską, która narzuca model transformacji państwom członkowskim UE, jest ewidentna i zasadnicza.
Chiny niezmiennie bazują na stabilnych źródłach energii
"Dwa wykresy: pierwszy pokazuje, jak zmienia się struktura mocy zainstalowanej w elektrowniach w Chinach w zależności od źródła, a drugi w krajach UE wraz z projekcją. Co tu widać? Chiny dobudowują nowe moce, różne: od PV, przez węgiel, po atom. Chiny przy tym mają surowce, fabryki, kopalnie i technologie potrzebne do źródeł, które instalują" – czytamy w jego wpisie na X, do którego załączył wspomniane wykresy.
Takiej racjonalności pozbawiona jest natomiast tzw. polityka klimatyczno-energetyczna Brukseli. "Unia Europejska zastępuje elektrownie węglowe wiatrakami i fotowoltaiką. UE nie ma surowców, fabryk ani wielu technologii potrzebnych do budowy tych źródeł. Nawet panele PV w ponad 80% importuje z Azji i USA" – podkreślił Tucholski.
W rezultacie przewaga Państwa Środka nad Europą nieustannie rośnie. "Wniosek jest taki, że Chiny opierają swój system na stabilnych źródłach bazujących na własnych surowcach i dobudowują nowe moce w oparciu o własne zasoby i technologie. Unia Europejska pozbywa się własnych stabilnych mocy, w dużej mierze opartych na własnym surowcu, na rzecz źródeł niestabilnych, budowanych w oparciu o import" – czytamy dalej.
Nie ma podobieństwa z transformacją w UE
Tucholski dodał, że "Unia Europejska nie ma i nie buduje niezależności energetycznej. Przeciwnie, UE buduje system energetyczny jeszcze bardziej oparty na obcych surowcach, technologiach i łańcuchach dostaw, a przy tym podnosi ceny energii i pozbywa się przemysłu".
"Tu nie ma podobieństwa między Chinami i UE. To są zupełnie dwa różne modele transformacji energetycznej: jeden oparty na interesie państwowym i dążeniu do autarkii, drugi oparty na ideologii i grze lobbystów" – podsumował.